-Co tam słychać? -Wszystko w porządku. -Opisz mi to. -Co mam Ci niby opisywać, wszystko jest zawarte w krótkim zwrocie "w porządku". -Nic nie jest w nim zawarte. Nie mam bladego pojęcia o czym teraz myślisz. Nie wiem gdzie jesteś, jaki zapach czujesz, czy się uśmiechasz. Czy twoje dłonie są ciepłe czy zimne. Na co patrzysz. Czy jesteś bezgranicznie szczęśliwa czy czujesz się źle. Słowo "w porządku" tak naprawdę nie mówi nic.
“-spójrzmy proszę np na takie juwenalia proszę ciebie. Co to jest ja się pytam? Impreza gdzie generalnie mam przyjść, najebać się i teoretycznie dobrze się bawić. Cudownie - tylko co jak to aż tak bardzo mnie nie bawi i powiedzmy, że wole jakiś spokój lub kameralne spotkania przy winie albo dajmy nawet sobie te 5 piw, ale ta zbiorowa fabryka alkoholików? Niby mówię nie - ale co z tego wynika? Tzn, że powiedzmy podejmuje decyzje ze nie idę bo mnie to nie bawi. Siedzę w domu i co robię? Myślę. A o czym myślę? -'a może jednak będzie dobra zabawa', 'a może kogoś nowego spotkam i nawiedzi mnie wtedy jakieś miłosne katharsis', 'a może będzie zjebanie ale przynajmniej zawsze gdzieś tam od kogoś tam darmowy alkohol, wiesz o czym mówie'